Na włoskich plażach obowiązuje prosta zasada: im łatwiejszy dojazd, tym więcej ludzi i wyższe ceny. Toskania jest jednym z nielicznych wyjątków, gdzie nawet przy dobrze skomunikowanych miejscowościach wciąż można znaleźć spokojne, sensowne plaże bez totalnego chaosu. Wystarczy wiedzieć, które kurorty omijać w sierpniu, a gdzie pojechać w czerwcu lub wrześniu, żeby rzeczywiście odpocząć, a nie walczyć o kawałek piasku. Poniżej konkretne plaże, które faktycznie robią różnicę: od długich, komercyjnych odcinków Versilii po bardziej dzikie fragmenty Maremmy i małe zatoki Elby. Bez katalogowych opisów – tylko to, co przydaje się przy realnym planowaniu wyjazdu.
Dlaczego warto szukać plaż w Toskanii poza oczywistymi kurortami
Kto jedzie pierwszy raz, często zatrzymuje się w pierwszym większym kurorcie nad morzem i liczy, że „jakoś będzie”. W Toskanii takie podejście zwykle kończy się zderzeniem z rzędem płatnych parasoli, brakiem miejsca na ręcznik i rachunkiem za leżaki wyższym niż nocleg. To nie znaczy, że trzeba od razu zaszywać się w dziczy – raczej mądrze wybierać konkretne odcinki i terminy.
Warto od razu przyjąć, że w większości toskańskich miast plaża jest w dużej części prywatna (stabilimenti balneari, tzw. bagni), a publiczne, darmowe fragmenty bywają wciśnięte między nimi. Dlatego przed rezerwacją noclegu dobrze jest spojrzeć na mapę satelitarną i sprawdzić, gdzie dokładnie są odcinki „spiaggia libera”. Drugie kryterium to charakter: Versilia to klasyczny kurort z długą, płaską plażą; Maremma – bardziej naturalne, szerokie odcinki z wydmami; Elba – małe zatoki, często kamieniste, za to z piękną wodą.
Viareggio i Riwiera Versilia – klasyka w toskańskim wydaniu
Versilia (Viareggio, Lido di Camaiore, Forte dei Marmi) to najbardziej „miastowa” część toskańskiego wybrzeża. Idealna, jeśli w planach jest połączenie plaży z życiem wieczornym, spacerami promenadą i dobrą infrastrukturą. Plaże są szerokie, piaszczyste, wejście do morza łagodne – bez zaskoczeń dla rodzin z dziećmi.
Trzeba jednak pamiętać, że spora część linii brzegowej jest zorganizowana jako prywatne kąpieliska z płatnymi rzędem parasoli. W zamian otrzymuje się prysznice, przebieralnie, bar, często basen, a czasem i parking. Wysokość opłat zmienia się w zależności od miesiąca i odległości od linii wody – w szczycie sezonu miejsce w pierwszym rzędzie potrafi kosztować naprawdę sporo.
Jak ogarnąć wejście na plażę w Viareggio
W Viareggio sporo osób zaskakuje fakt, że przy dojściu do morza od razu widzi płot i recepcję kąpieliska. System jest jednak prosty: można wejść do wybranego „bagnio”, zapytać o ceny na dany dzień i wybrać rząd leżaków. Zwykle ceny podawane są za komplet: 2 leżaki + parasol. Im bliżej morza, tym drożej, ale nawet rząd drugi czy trzeci daje komfort bez ścisku.
Jeśli plan jest inny – ręcznik, własny parasol, brak chęci płacenia – trzeba znaleźć oznaczone odcinki „spiaggia libera”. Są w Viareggio, ale węższe i bardziej zatłoczone, szczególnie w weekendy. Dla wielu osób kompromisem jest skorzystanie z tańszych kąpielisk położonych dalej od centrum lub wybranie Lido di Camaiore, gdzie układ plaży bywa nieco bardziej przejrzysty.
Versilia jest dobrym wyborem na pierwsze dni pobytu: wszystko jest pod ręką, łatwo ogarnąć, jak działa włoska plaża, a wieczorne życie naprawdę potrafi wynagrodzić gorszy widok z ręcznika. Jeśli jednak celem jest kontakt z naturą i cisza, warto traktować ten rejon jako punkt startowy, a nie jedyne miejsce pobytu.
Najbardziej „kurortowy” fragment Toskanii to właśnie Versilia – świetny, jeśli plaża ma być tłem do restauracji i życia nocnego, średni, jeśli ktoś szuka przestrzeni i natury.
Dzikie plaże Maremmy – Parco della Maremma i okolice
Maremma, na południe od Grosseto, to zupełnie inne doświadczenie niż Versilia. Zamiast zwartego pasa zabudowy – park przyrodniczy, wydmy, las piniowy i długie, niemal puste odcinki piasku. To tutaj zaczyna się Toskania, którą wiele osób zapamiętuje najmocniej: zapach żywicy, świerszcze i morze bez rzędu barów za plecami.
Trzeba jednak liczyć się z dłuższym dojściem na plażę i mniejszą liczbą udogodnień. To nie są miejsca, gdzie po drodze mija się pięć kiosków z lodami i sklep z materacami. Zaletą jest za to znacznie mniejsza komercjalizacja i uczucie, że wreszcie udało się uciec od zabetonowanej części wybrzeża.
Plaża Alberese – Toskania jak z pocztówki
Marina di Alberese w Parku Maremma uchodzi za jedną z najładniejszych dzikich plaż regionu. Dojazd polega na dojechaniu do miejscowości Alberese i tam zostawieniu samochodu na wyznaczonych parkingach (w sezonie miejsca potrafią znikać szybko). Dalej kursuje autobus parku albo – dla wytrwałych – pozostaje dojazd rowerem.
Przy plaży nie ma klasycznych kąpielisk z rzędami leżaków. Są natomiast proste prysznice, toalety i szeroki pas piasku, po którym można iść naprawdę długo w jedną stronę, nie mijając wielu osób. Woda jest czysta, a przy brzegu często widać charakterystyczne, wybielone przez słońce pnie drzew – naturalne „rzeźby”, które pojawiają się na wielu zdjęciach z Maremmy.
Pobyt w Alberese wymaga odrobiny logistyki: warto zabrać zapas wody, coś do jedzenia, własny parasol (cień zapewnia tylko linia drzew dalej od brzegu). W zamian otrzymuje się przestrzeń, której brakuje w klasycznych kurortach. To dobre miejsce na dłuższy spacer o zachodzie słońca albo na cały, spokojny dzień bez hałasu z barów.
W podobnym klimacie utrzymane są inne plaże Maremmy, m.in. odcinki w kierunku Talamone czy bardziej na południe, w stronę Monte Argentario. Im dalej od głównych parkingów, tym bardziej dziko i pusto – co dla jednych jest wadą, a dla innych największą zaletą.
Wybrzeże Etrusków – od Castiglioncello po San Vincenzo
Costa degli Etruschi to dobry kompromis między dziką Maremma a miejską Versilią. Między Livorno a Piombino ciągnie się pas wybrzeża, gdzie przeplatają się małe, skaliste zatoki, piaszczyste odcinki z wydmami i spokojne miasteczka idealne na rodzinny wyjazd.
Castiglioncello słynie z niewielkich plaż schowanych między skałami. W sezonie bywa tam tłoczno, ale widoki wynagradzają tłum. Dalej na południe, w okolicach Ceciny i Marina di Bibbona, pojawiają się dłuższe odcinki piasku otoczone lasem piniowym. To dobre miejsca, jeśli w planie jest połączenie plażowania z rowerami albo długimi spacerami w cieniu drzew.
Warto zwrócić uwagę na fragment wybrzeża między San Vincenzo a Piombino, gdzie znajdują się ładne, piaszczyste plaże z łagodnym zejściem do wody, a jednocześnie wciąż stosunkowo rozsądne ceny noclegów. W wielu miejscach funkcjonuje mieszana struktura: część plaży zajmują stabilimenti z leżakami, część pozostaje publiczna. Dobrze się tam odnajdują osoby, które nie chcą całkowicie rezygnować z wygody, ale nie lubią też uczucia „ścisku” znanego z najbardziej modnych kurortów.
Wyspa Elba – najlepsze plaże na jednodniowy wypad z lądu
Elba leży blisko – prom z Piombino płynie około 1 godziny – a jednocześnie daje zupełnie inne wrażenie niż wybrzeże kontynentalne. Plaże są mniejsze, często kamieniste lub żwirowe, za to woda niemal wszędzie zachwyca przejrzystością. Nie ma tu długich, prostych odcinków piasku jak w Versilii, dominują zatoki, do których schodzi się często stromą ścieżką.
Na pierwszy kontakt z Elbą świetnie sprawdzają się okolice Portoferraio – portu, do którego przypływa większość promów. W zasięgu krótkiej jazdy samochodem są jedne z najbardziej znanych plaż wyspy, a jednocześnie da się tam zorganizować wypad w ciągu jednego dnia z lądu, bez konieczności noclegu na wyspie (choć zostanie na dłużej ma dużo sensu).
Spiaggia di Sansone i okolice Portoferraio
Spiaggia di Sansone to wizytówka Elby: wąska, żwirowa plaża otoczona białymi skałami, z turkusową wodą, która w słoneczny dzień naprawdę robi wrażenie. Dojście wymaga chwili wysiłku – najpierw dojazd w okolice parkingu, potem zejście ścieżką w dół. Przy pierwszej wizycie dobrze założyć wygodne buty, a nie klapki na cienkiej podeszwie.
Na plaży nie ma rozbudowanej infrastruktury, ale w sezonie pojawiają się małe punkty z napojami i możliwością wypożyczenia kajaka czy SUP-a. Podłoże jest żwirowe, więc przydają się buty do wody. W zamian dostaje się świetne warunki do snorkellingu – przy skałach roi się od ryb, a przejrzystość wody zachęca do długiego pływania.
W okolicy są też inne, mniejsze plaże, np. Sottobomba czy Capo Bianco, które można połączyć w jedno popołudnie „objazdowe”. Warto mieć świadomość, że w sezonie parkingi szybko się zapełniają, a część odcinków wybrzeża bywa naprawdę oblegana. Dla wielu osób najlepszym rozwiązaniem jest przyjazd wcześnie rano lub pod wieczór i połączenie plażowania z krótkim trekkingiem wzdłuż wybrzeża.
Elba pokazuje inną twarz Toskanii: bardziej surową, górzystą, z plażami, które trzeba sobie „wychodzić”. Nie jest to najlepszy kierunek dla osób, które nie lubią schodzić po stromych ścieżkach albo potrzebują szerokiej, płaskiej plaży dla małych dzieci. Dla reszty – zdecydowanie warto.
Praktyczne wskazówki: kiedy jechać i jak wybierać plażę w Toskanii
Największy błąd przy planowaniu plażowania w Toskanii to wybór sierpnia bez pełnej świadomości, co to oznacza. Włoskie wakacje, upał, tłok, wyższe ceny – wszystko naraz. Jeśli tylko jest taka możliwość, lepiej celować w czerwiec lub wrzesień. Woda jest już (lub jeszcze) przyjemna, ludzi wyraźnie mniej, a na plażach Maremmy czy Elby da się znaleźć miejsca, gdzie naprawdę słychać tylko morze.
Przy wyborze konkretnej plaży warto z góry określić priorytet:
- maksymalna wygoda – Versilia, San Vincenzo, większe kurorty Wybrzeża Etrusków,
- kontakt z naturą – Maremma (Alberese, okolice Talamone), dziksze fragmenty Wybrzeża Etrusków,
- krajobrazy i snorkelling – Elba, skaliste zatoki w okolicach Portoferraio czy Capoliveri.
Przydatne jest też patrzenie na mapę nie tylko w widoku drogi, ale i satelitarnym. Po kilku minutach porównywania kolorów wody, linii drzew i zagęszczenia zabudowy widać, gdzie zaczyna się park, a gdzie gęsty pas hoteli tuż przy plaży. To często lepszy „filtr” niż jakiekolwiek opisy w przewodnikach.
Na koniec warto pamiętać o jednej rzeczy: Toskania nie jest typowym „all inclusive nad morzem”, tylko regionem, w którym plaża jest jednym z elementów, obok miasteczek, winnic i wzgórz w głębi lądu. Dobry plan to taki, który pozwala rano wykąpać się w morzu, po południu pojechać do małego miasteczka w środku regionu, a wieczorem wrócić na zachód słońca na swoją ulubioną plażę – czy to w Viareggio, czy na Alberese, czy na Elbie.
